czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 1.

Dzień zaczął się źle, bardzo źle.Wszystko przez ten głupi sen!
.
.
.
Stałam w jakimś starym, opuszczonym domu.Pełno było tam pajęczyn i kurzu.Pomieszczenie w którym się zanajdowałam było duże i bardzo słabo oświetlone więc widziałam niewiele.Stara, drewniana podłoga skrzypiała pod stopami.
W pokoju był ktoś oprócz mnie.Nie człowiek, ale nie zwierzę.Nie widziałam tego dokładnie, ale było niskie i chude.Wydawało (a może nie tylko) mi się, że nie chodzi a pełza nie mówi a syczy lecz nie był to wąż- miał ludzką twarz.Obok stworzenia coś leżało.Notes lub otwarta teczka. Potwór się temu przyglądał bardzo uważnie.
.
.
.
Obudziłam się z sercem łomotającym mi w piersi.Byłam u siebie w łóżku.Popatrzyłam na zegarek- już prawie siódma.Ubrałam sweter, spodnie i biały zegarek.Zeszłam na dół.W kuchni siedział tata ze zmartwioną miną.Jędząc śniadanie powiedział mi o problemie.Okazało się, że ze względu na pracę w ten weekend nie pojedziemy do Liverpulu.Tak wiem obowiązki, praca itp.
Miałam dosyć.Chciałam się rozpłakać.Nic nie wychodziło...

Co sądzicie?
Piszcie w komentarzach :)

2 komentarze: