Łał, już piątek. Oznacza to, że jutro lecimy do New York'u! Nawet nie wiecie jak się cieszę, bardzo bardzo bardzo. Już się spakowałam, nic ciekawego. Wzięłam pełno ubrań, książki o mitologii greckiej, biały zegarek i to na tyle. Tata, powiedział, żebym się dobrze wyspała przed podróżą. I może by się to udało, gdyby nie te przeklęte dziwne sny.
.
.
.
Znalazłam się w tym samym domu, co w poprzednich snach. Było tu okropnie: śmierdziało pleśnią; na każdej ścianie były pajęczyny; podłoga się załamywała, a deski skrzypiały. Najgorsze z tych wszystkich okropności była jednak temperatura, było tam około -20 stopni, poprostu zamarzałam. Zaraz, zaraz jeszcze te dziwne postacie obok stołu. Było ich dwoje, jeden wyższy ode mnie, obślizgły z mackami, a ten drugi niski, z dwiema głowami. Ten drugi, niższy nagle spojrzał dokładnie w miejsce, w którym stałam. Sparaliżowało mnie. Na szczęście to coś odwróciło się i zaczęło rozmawiać z tym innym. Znów mieli jakiś papier,plan, mapę. Nie umiałam zauważyć dokładnie. Nagle rozppczęli dyskusję:
-Dawaj lalke, to poromawiamy poważnie!- rzekł wyższy.
-Spokojnie, bez nerwów.- odpowiedział drugi.
-Masz jeszcze 15 dni, jeżeli nie dostanę tego czego oczekuję, zgniesz.
-yy, tylko 15 dnia, och aż 15 mhm, ależ, och jasne, nie, nie hmm.- po mniejszym potworze, widać było zdenerwowanie i zakłopotanie.
-pamiętaj, Lisa nic nie może wiedzieć, NIC!
.
.
.
Tata obudził mnie o pierwszej w nocy. Podobno zaczęłam krzyczeć przez sen- żadna nowość. Jeju, nie wiem co myśleć. Te sny są coraz gorsze, ale czemu ja mam z tym coś wspólnego!?
.
.
.
Znalazłam się w tym samym domu, co w poprzednich snach. Było tu okropnie: śmierdziało pleśnią; na każdej ścianie były pajęczyny; podłoga się załamywała, a deski skrzypiały. Najgorsze z tych wszystkich okropności była jednak temperatura, było tam około -20 stopni, poprostu zamarzałam. Zaraz, zaraz jeszcze te dziwne postacie obok stołu. Było ich dwoje, jeden wyższy ode mnie, obślizgły z mackami, a ten drugi niski, z dwiema głowami. Ten drugi, niższy nagle spojrzał dokładnie w miejsce, w którym stałam. Sparaliżowało mnie. Na szczęście to coś odwróciło się i zaczęło rozmawiać z tym innym. Znów mieli jakiś papier,plan, mapę. Nie umiałam zauważyć dokładnie. Nagle rozppczęli dyskusję:
-Dawaj lalke, to poromawiamy poważnie!- rzekł wyższy.
-Spokojnie, bez nerwów.- odpowiedział drugi.
-Masz jeszcze 15 dni, jeżeli nie dostanę tego czego oczekuję, zgniesz.
-yy, tylko 15 dnia, och aż 15 mhm, ależ, och jasne, nie, nie hmm.- po mniejszym potworze, widać było zdenerwowanie i zakłopotanie.
-pamiętaj, Lisa nic nie może wiedzieć, NIC!
.
.
.
Tata obudził mnie o pierwszej w nocy. Podobno zaczęłam krzyczeć przez sen- żadna nowość. Jeju, nie wiem co myśleć. Te sny są coraz gorsze, ale czemu ja mam z tym coś wspólnego!?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz